wtorek, 21 lutego 2017

FILADELFIA, USA | PRESIDENTS' DAY WEEKEND 2017

WYCIECZKA! Kilka dni temu dość spontanicznie zdecydowaliśmy się pojechać w niedzielę do Filadelfii! Zapowiadali piękną pogodę, bilety w MegaBusie (coś jak PolskiBus) były dość tanie i mojemu mężowi akurat się przypomniało, że chyba kiedyś mówiłam, że bym chciała do Filadelfii pojechać. Do tego marzy nam się wspólnie zwiedzić każdy z 50 stanów USA, a do tej pory mieliśmy odhaczone tylko dwa...

Filadelfia (Philadelphia) leży w stanie Pensylwania (Pennsylvania) zaraz przy granicy ze stanem New Jersey, więc daleko nie pojechaliśmy, a Amerykanie mówią na nią czule Philly. Kiedyś pełniła rolę stolicy Stanów Zjednoczonych (zanim zbudowano Washington, DC), a teraz jest to 5te pod względem wielkości miasto w USA, z ponad 1,5 milionem mieszkańców.

Miasto w sam raz do odwiedzenia na amerykański Weekend Dnia Prezydentów :)


PHILADELPHIA, PA, USA | 19 lutego 2017
Nasz autobus z Nowego Jorku do Filadelfii jechał niecałe 2,5 godziny. Na miejscu byliśmy zaraz po 9tej rano. Zapowiadał się cudny dzień z 20'C i mnóstwem słońca.
Schuylkill Banks Boardwalk, rano
Zaczęliśmy od traski widokowej nad rzeką Schuylkill, która ma dwa tysiące stóp długości. Czyli około 600 metrów- jak twierdzi mój mąż. Nie chce mi się go sprawdzać, wierzmy mu na słowo. Przyjemny spacerek. Zaskoczyła nas ogromna ilość biegaczy. Właściwie poza nami wszyscy biegali w strojach do joggingu lub ewentualnie jeździli na rowerach.

Spacer po uliczkach mieszkalnych.
W dzielnicach Fitler Square i Rittenhouse Square. Kamieniczki były UROCZE, aż ciężko się było zdecydować gdzie robić zdjęcia, bo można było wszędzie. Aż chciało się tam zamieszkać.

Fitler Square
Mini parczek z fontanną. Usiedliśmy tam na chwilę cieszyć się przyjemną atmosferą.

Rittenhouse Square
Park z widokami na budynki w centrum. Było sporo ludzi, atmosfera przypominała tą w parkach w Nowym Jorku. Fajny.

Dilworth Park i brak rzeźby LOVE
Słynna czerwona rzeźba LOVE (ta co jest na wszystkich pocztówkach) od dawna przebywała w tym betonowym "parku" pod Ratuszem, podczas gdy Love Park, w którym powinna stać jest remontowany. Akurat niedawno i ona została zabrana do renowacji więc nie było nam dane jej zobaczyć. NAGANA dla Filadelfii.

Philadelphia City Hall
Piękny Ratusz Miejski, którego budowa została ukończona w 1901 roku. Ma 167,03 m wysokości i sprawia wrażenie naprawdę ogromnego. Aż ciężko było go zmieścić w obiektywie. Byliśmy pod wrażeniem.

Independence Visitor Center
Dotarliśmy do biura Informacji Turystycznej dla "Parków Niepodległości". To tu normalnie można "kupić" darmowe bilety do Independence Hall, ale że w styczniu i lutym nie trzeba biletów by tam się dostać główną funkcją biura zdawały się być toalety ;)

President's House
Darmowa wystawa w miejscu gdzie stała pierwsza amerykańska prezydencka posiadłość. Generlanie jest poświęcona paradoksowi niewolnictwa i wolności narodu w miejscu gdzie dziewięciu niewolników służyło George'owi Washingtonowi, pierwszemu prezydentowi USA. Posiadłość została zniszczona, ale można było zobaczyć część jej oryginalnych fundamentów.

Liberty Bell
Dzwon wolności -symbol wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Można go zobaczyć za darmo, wystarczy stanąć ze wszystkimi w kolejkę. Pękł 3 razy: gdy przybył do USA z Londynu pękł po pierwszym użyciu, został przetopiony na nowo, znowu pękł, naprawiono go i gdy użyto go na urodzinach Washingtona- znowu pękł i już nie został naprawiony.

Independence Hall, pierwsze podejście
Pierwsze podejście. Kolejka była GIGANTYCZNA. Przed nami czekało spokojnie z 400-500 osób. Wpuszczali po około 80 osób co 15 minut... Oczywiście za darmo. Postanowiliśmy wrócić później, bo wiedzieliśmy, że w przeciwieństwie do innych miejsc to jest długo otwarte.

Carpenter's Historic Hall
Po środku tego kompleksu budynków stał uroczy domeczek. Za darmo, to weszliśmy. Okazało się, że w nim urzędował pierwszy komitet budowlano-rzemieślniczy, który uczył nowych architektów metodą prób i błędów :) Najbardziej spodobała nam się ręcznie zrobiona poziomica z tamtych czasów. W tym budynku miało miejsce też kilka innych ciekawych wydarzeń, np pierwsze spotkanie amerykańskiego kongresu.

CUBA LIBRE
Przyszedł czas na brunch (coś pomiędzy śniadaniem a lunchem). Poszliśmy do kubańskiej restauracji, którą znalazłam na liście miejsc w Filadelfii, w których trzeba zjeść przed śmiercią. Zamówiliśmy: wybór domowych wypieków (churro, chleb bananowy, ciasto francuskie z nadzieniem serowo-gujawowym, muffin kokosowo-jagodowy oraz czekoladowy) z masłem mango, kokosowo-limonkowym smarowidłem i marmoladą z gujawy oraz tapas z bananów zwyczajnych z dipem musztardowym i sok z mango, hibiskusa i czerwonej pomarańczy.

Christ Church
Choć to czynny kościół, poza mszami można go zwiedzać, a nawet za darmo posłuchać wykładu przewodnika. Tylko zajrzeliśmy do środka, za to spędziliśmy więcej czasu w jego ogrodzie, w którym było mnóstwo grobów. W tym dwa ojców założycieli (gości, którzy podpisali Akt Niepodległości). To w tym kościele Kolonialna Ameryka oddzieliła się od Kościoła Anglosaskiego (w końcu po oddzieleniu się od Wielkiej Brytanii nie chcieli chodzić do kościoła, którego głową jest Brytyjski Król). Ciekawostką jest, że był to najwyższy budynek w Stanach do 1856 roku.

Elfreth's Alley
Najstarsza uliczka mieszkalna w Stanach. Co tu dużo mówić... była urocza. Szalenie nam się podobała. Zwłaszcza mały zakamarek, w którym ktoś z mieszkańców kosił na turystach mnóstwo kasy na domowych wypiekach.

Christ Church Burial Ground
Cmentarz należący do kościoła, który zwiedziliśmy wcześniej, w którym pochowany jest Benjamin Franklin oraz kolejnych czterech innych ojców założycieli. Normalnie w zimę jest zamknięty, ale chyba z okazji tego ciepłego Weekendu Prezydentów specjalnie go otworzyli. Żeby zobaczyć grób Benjamina nie trzeba wchodzić do środka (co kosztuje $2 za osobę), ale i tak weszliśmy. Why not?

United State Mint
Wprawdzie jest zamknięta w niedziele, ale i tak przechodziliśmy obok. W tej mennicy jest robiona ponad połowa monet w obiegu. Podobno gdy jest otwarta można zobaczyć proces produkcji.

Independence Hall
Wróciliśmy do Independence Hall i stanęliśmy w trochę już mniejszej kolejce. Pogoda była świetna, 20 stopni, więc w ogóle nam to czekanie nie przeszkadzało. A okazało się, że warto swoje odczekać! Trafiliśmy na świetną panią przewodnik, która z pasją opowiadała o tym jak ten budynek- starszy od Stanów Zjednoczonych- swojego czasu pełnił funkcję sądu i miejsca obrad. To w nim zostały stworzone i podpisane Deklaracja Niepodległości (powstanie Stanów Zjednoczonych w 1774r) oraz Konstytucja USA (obowiązuje do dzisiaj, była pierwszą konst. na świecie). Środek był urządzony tak jak w tamtych czasach i gdy pani z przejęciem opowiadała co się tam działo, można było się poczuć jak w tamtych czasach, rozumiejąc powagę sytuacji. Najlepszy punkt całej wycieczki!

Franklin Square
Normalnie podobno piękny park z fontanną. Karuzela, mini-golf, burgery... Ale pomimo 20 stopni i słońca, luty to nadal zima i liście na drzewach się nagle znikąd nie biorą, więc wyglądał dość biednie. W zimę nie polecam, fontanna nie działa i wszystko pozamykane. Pochodziliśmy więc po mieście.

Sister Cities Park i AMOR Sculpture
Park, w którym można zobaczyć rzeźbę AMOR, inspirowaną tą słynną LOVE. Przynajmniej ta nie była w renowacji. Byliśmy tam po drodze do kilku muzeów, które już były pozamykane, ale i tak chcieliśmy pod nie podejść.

Barnes Foundation
Aż $25/os - jeszcze nigdy tyle nie musieliśmy tu płacić za wejście do jakiegoś muzeum. To galeria sztuki impresjonistycznej, po-impresjonistycznej i wczesno-modernistycznej. 181 Renoirów, 69 Cézanne'ów, 59 Matissów, 46 Picassów, 16 Modigliani i 7 Van Goghów. Wow. Dobrze, że już nie zdążyliśmy tam podejść w godzinach otwarcia bo chciałabym wejść ale lepiej mieć 50 dolarów w kieszeni...

Rodin Museum
Muzeum sztuk pięknych posiadający największy poza Paryżem zbiór prac Auguste'a Rodina. Do środka można wejść za "płać ile chcesz", a ogród wokół muzeum jest za darmo. Już było zamknięte, ale zobaczyliśmy fajna rzeźbę przed budynkiem. Tak czy siak mieliśmy to po drodze...

Art Museum Steps
Schody po których biegał Rocky Balboa w filmie Rocky. Bardzo blisko był jego pomnik: Rocky Statue. Są to dwa najczęściej odwiedzane miejsca w Philly :D Bardzo się uśmialiśmy z kolejki do pomnika- prawie taka jak do Dzwonu Wolności. Po schodach oczywiście wbiegliśmy, jak Rocky w filmie i jak wszyscy zwiedzający.

Philadelphia Museum of Art
Do właśnie do tego muzeum prowadzą słynne schody Rocky'ego. Do środka, nie wchodziliśmy bo było już zamknięte, ale korzystaliśmy z widoków jakie daje jego położenie.

Pizzeria GUSTO
Na koniec wygooglowaliśmy pizzerie po drodze z Art Museum do autobusu. Wybraliśmy akurat tą bo wszystkie inne miały 3,5 gwiazdki, tylko ta miała 4. Wzieliśmy Calzones: ja warzywne, a mąż z mięskiem BBQ.

Schuylkill Banks Boardwalk, wieczorem
Na sam koniec wycieczki jeszcze raz odwiedziliśmy trasę widokową na rzece Schuylkill.

Nastała 9ta wieczorem i ruszyliśmy z powrotem do Nowego Jorku. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej :)


Wycieczkę można uznać za udaną. Nie udało nam się wcisnąć wszystkiego z naszej listy (jeden dzień by starczył, ale gdyby wszystko było otwarte do 9tej a nie do 5tej) więc zamiast muzeów, których mamy MNÓSTWO w Nowym Jorku postawiliśmy w pierwszej kolejności na historyczne miejsca i jesteśmy z tego wyboru bardzo zadowoleni.

Filadelfia na pewno nas pozytywnie zaskoczyła i co najważniejsze wypełniliśmy poważne luki w wiedzy o powstaniu Stanu Zjednoczonych, kraju, w którym przecież postanowiliśmy na stałe mieszkać. Pewnie jeszcze kiedyś tam wrócimy , zwłaszcza, że przegapiliśmy np. słynne, nawiedzone więzienie, w którym siedział Al Capone :)


#Patricia