WYCIECZKA!
Kilka dni temu dość spontanicznie zdecydowaliśmy się pojechać w
niedzielę do Filadelfii! Zapowiadali piękną pogodę, bilety w
MegaBusie (coś jak PolskiBus) były dość tanie i mojemu mężowi
akurat się przypomniało, że chyba kiedyś mówiłam, że bym
chciała do Filadelfii pojechać. Do tego marzy nam się wspólnie
zwiedzić każdy z 50 stanów USA, a do tej pory mieliśmy odhaczone
tylko dwa...
Filadelfia
(Philadelphia) leży w stanie Pensylwania (Pennsylvania)
zaraz przy granicy ze stanem New Jersey, więc daleko nie
pojechaliśmy, a Amerykanie mówią na nią czule Philly.
Kiedyś pełniła rolę stolicy Stanów Zjednoczonych (zanim
zbudowano Washington, DC), a teraz jest to 5te pod względem
wielkości miasto w USA, z ponad 1,5 milionem mieszkańców.
Miasto
w sam raz do odwiedzenia na amerykański Weekend Dnia Prezydentów :)
PHILADELPHIA,
PA, USA | 19 lutego 2017
Nasz
autobus z Nowego Jorku do Filadelfii jechał niecałe 2,5 godziny. Na
miejscu byliśmy zaraz po 9tej rano. Zapowiadał się cudny dzień z 20'C i mnóstwem słońca.
Schuylkill
Banks Boardwalk, rano
Zaczęliśmy
od traski widokowej nad rzeką Schuylkill, która ma dwa tysiące
stóp długości. Czyli około 600 metrów- jak twierdzi mój mąż.
Nie chce mi się go sprawdzać, wierzmy mu na słowo. Przyjemny
spacerek. Zaskoczyła nas ogromna ilość biegaczy. Właściwie poza
nami wszyscy biegali w strojach do joggingu lub ewentualnie jeździli
na rowerach.
Spacer
po uliczkach mieszkalnych.
W
dzielnicach Fitler Square i Rittenhouse Square. Kamieniczki były
UROCZE, aż ciężko się było zdecydować gdzie robić zdjęcia, bo
można było wszędzie. Aż chciało się tam zamieszkać.
Fitler
Square
Mini
parczek z fontanną. Usiedliśmy tam na chwilę cieszyć się
przyjemną atmosferą.
Rittenhouse
Square
Park
z widokami na budynki w centrum. Było sporo ludzi, atmosfera
przypominała tą w parkach w Nowym Jorku. Fajny.
Dilworth
Park i brak rzeźby LOVE
Słynna
czerwona rzeźba LOVE (ta co jest na wszystkich pocztówkach) od dawna przebywała w tym betonowym "parku"
pod Ratuszem, podczas gdy Love Park, w którym powinna
stać jest remontowany. Akurat niedawno i ona została zabrana
do renowacji więc nie było nam dane jej zobaczyć. NAGANA dla
Filadelfii.
Philadelphia
City Hall
Piękny
Ratusz Miejski, którego budowa została ukończona w 1901 roku. Ma
167,03 m wysokości i sprawia wrażenie naprawdę ogromnego. Aż
ciężko było go zmieścić w obiektywie. Byliśmy pod wrażeniem.
Independence
Visitor Center
Dotarliśmy
do biura Informacji Turystycznej dla "Parków Niepodległości".
To tu normalnie można "kupić" darmowe bilety
do Independence Hall, ale że w styczniu i lutym nie
trzeba biletów by tam się dostać główną funkcją biura zdawały
się być toalety ;)
President's
House
Darmowa
wystawa w miejscu gdzie stała pierwsza amerykańska prezydencka
posiadłość. Generlanie jest poświęcona paradoksowi niewolnictwa
i wolności narodu w miejscu gdzie dziewięciu niewolników służyło
George'owi Washingtonowi, pierwszemu prezydentowi USA. Posiadłość
została zniszczona, ale można było zobaczyć część jej
oryginalnych fundamentów.
Liberty
Bell
Dzwon
wolności -symbol wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych.
Można go zobaczyć za darmo, wystarczy stanąć ze wszystkimi w
kolejkę. Pękł 3 razy:
gdy przybył do USA z Londynu pękł po pierwszym użyciu, został
przetopiony na nowo, znowu pękł, naprawiono go i gdy użyto go na
urodzinach Washingtona- znowu pękł i już nie został naprawiony.
Independence
Hall, pierwsze podejście
Pierwsze
podejście. Kolejka była GIGANTYCZNA. Przed nami czekało spokojnie
z 400-500 osób. Wpuszczali po około 80 osób co 15 minut...
Oczywiście za darmo. Postanowiliśmy wrócić później, bo
wiedzieliśmy, że w przeciwieństwie do innych miejsc to jest długo
otwarte.
Carpenter's
Historic Hall
Po
środku tego kompleksu budynków stał uroczy domeczek. Za darmo, to
weszliśmy. Okazało się, że w nim urzędował pierwszy komitet
budowlano-rzemieślniczy, który uczył nowych architektów metodą prób i błędów
:) Najbardziej spodobała nam się ręcznie zrobiona poziomica z
tamtych czasów. W tym budynku miało miejsce też kilka innych ciekawych wydarzeń, np pierwsze spotkanie amerykańskiego kongresu.
CUBA
LIBRE
Przyszedł
czas na brunch (coś pomiędzy śniadaniem a
lunchem). Poszliśmy do kubańskiej restauracji, którą znalazłam
na liście miejsc w Filadelfii, w których trzeba zjeść przed
śmiercią. Zamówiliśmy: wybór domowych wypieków (churro, chleb
bananowy, ciasto francuskie z nadzieniem
serowo-gujawowym, muffin kokosowo-jagodowy oraz
czekoladowy) z masłem mango, kokosowo-limonkowym smarowidłem i
marmoladą z gujawy oraz tapas z bananów zwyczajnych z dipem
musztardowym i sok z mango, hibiskusa i czerwonej pomarańczy.
Christ
Church
Choć
to czynny kościół, poza mszami można go zwiedzać, a nawet za
darmo posłuchać wykładu przewodnika. Tylko zajrzeliśmy do środka,
za to spędziliśmy więcej czasu w jego ogrodzie, w którym było
mnóstwo grobów. W tym dwa ojców założycieli (gości, którzy
podpisali Akt Niepodległości). To w tym kościele Kolonialna
Ameryka oddzieliła się od Kościoła Anglosaskiego (w końcu po
oddzieleniu się od Wielkiej Brytanii nie chcieli chodzić do
kościoła, którego głową jest Brytyjski Król). Ciekawostką
jest, że był to najwyższy budynek w Stanach do 1856 roku.
Elfreth's Alley
Najstarsza uliczka mieszkalna w Stanach. Co tu dużo mówić... była urocza. Szalenie nam się podobała. Zwłaszcza mały zakamarek, w którym ktoś z mieszkańców kosił na turystach mnóstwo kasy na domowych wypiekach.
Christ
Church Burial Ground
Cmentarz
należący do kościoła, który zwiedziliśmy wcześniej, w którym
pochowany jest Benjamin Franklin oraz kolejnych czterech innych ojców
założycieli. Normalnie w zimę jest zamknięty, ale chyba z
okazji tego ciepłego Weekendu Prezydentów specjalnie go otworzyli.
Żeby zobaczyć grób Benjamina nie trzeba wchodzić do środka (co
kosztuje $2 za osobę), ale i tak weszliśmy. Why not?
United
State Mint
Wprawdzie
jest zamknięta w niedziele, ale i tak przechodziliśmy obok. W
tej mennicy jest robiona ponad połowa monet w obiegu. Podobno gdy
jest otwarta można zobaczyć proces produkcji.
Independence
Hall
Wróciliśmy
do Independence Hall i stanęliśmy w trochę już mniejszej kolejce.
Pogoda była świetna, 20 stopni, więc w ogóle nam to czekanie nie
przeszkadzało. A okazało się, że warto swoje odczekać!
Trafiliśmy na świetną panią przewodnik, która z pasją
opowiadała o tym jak ten budynek- starszy od Stanów Zjednoczonych-
swojego czasu pełnił funkcję sądu i miejsca obrad. To w nim
zostały stworzone i podpisane Deklaracja Niepodległości (powstanie
Stanów Zjednoczonych w 1774r) oraz Konstytucja USA (obowiązuje do
dzisiaj, była pierwszą konst. na świecie). Środek był urządzony
tak jak w tamtych czasach i gdy pani z przejęciem opowiadała co się
tam działo, można było się poczuć jak w tamtych czasach,
rozumiejąc powagę sytuacji. Najlepszy punkt całej wycieczki!
Franklin
Square
Normalnie
podobno piękny park z fontanną. Karuzela, mini-golf, burgery... Ale
pomimo 20 stopni i słońca, luty to nadal zima i liście na drzewach
się nagle znikąd nie biorą, więc wyglądał dość biednie. W
zimę nie polecam, fontanna nie działa i wszystko pozamykane. Pochodziliśmy więc po mieście.
Sister
Cities Park i AMOR Sculpture
Park,
w którym można zobaczyć rzeźbę AMOR, inspirowaną tą słynną
LOVE. Przynajmniej ta nie była w renowacji. Byliśmy tam po drodze
do kilku muzeów, które już były pozamykane, ale i tak chcieliśmy
pod nie podejść.
Barnes
Foundation
Aż
$25/os - jeszcze nigdy tyle nie musieliśmy tu płacić za wejście do jakiegoś muzeum. To galeria sztuki impresjonistycznej,
po-impresjonistycznej i wczesno-modernistycznej. 181 Renoirów,
69 Cézanne'ów, 59 Matissów, 46 Picassów, 16 Modigliani i 7 Van
Goghów. Wow. Dobrze, że już nie zdążyliśmy
tam podejść w godzinach otwarcia bo chciałabym wejść ale lepiej mieć 50 dolarów w
kieszeni...
Rodin
Museum
Muzeum
sztuk pięknych posiadający największy poza Paryżem zbiór prac
Auguste'a Rodina. Do środka można wejść za "płać ile
chcesz", a ogród wokół muzeum jest za darmo. Już było
zamknięte, ale zobaczyliśmy fajna rzeźbę przed budynkiem. Tak czy
siak mieliśmy to po drodze...
Art
Museum Steps
Schody
po których biegał Rocky Balboa w filmie Rocky. Bardzo blisko był jego
pomnik: Rocky Statue. Są to dwa najczęściej
odwiedzane miejsca w Philly :D Bardzo się uśmialiśmy z kolejki do
pomnika- prawie taka jak do Dzwonu Wolności. Po schodach oczywiście
wbiegliśmy, jak Rocky w filmie i jak wszyscy zwiedzający.
Philadelphia
Museum of Art
Do
właśnie do tego muzeum prowadzą słynne schody Rocky'ego. Do
środka, nie wchodziliśmy bo było już zamknięte, ale
korzystaliśmy z widoków jakie daje jego położenie.
Pizzeria
GUSTO
Na
koniec wygooglowaliśmy pizzerie po drodze z Art Museum do autobusu.
Wybraliśmy akurat tą bo wszystkie inne miały 3,5 gwiazdki, tylko
ta miała 4. Wzieliśmy Calzones: ja warzywne, a mąż z
mięskiem BBQ.
Schuylkill
Banks Boardwalk, wieczorem
Na
sam koniec wycieczki jeszcze raz odwiedziliśmy trasę widokową na
rzece Schuylkill.
Nastała
9ta wieczorem i ruszyliśmy z powrotem do Nowego Jorku. Wszędzie
dobrze, ale w domu najlepiej :)
Wycieczkę
można uznać za udaną. Nie udało nam się wcisnąć wszystkiego z
naszej listy (jeden dzień by starczył, ale gdyby wszystko było
otwarte do 9tej a nie do 5tej) więc zamiast muzeów, których mamy
MNÓSTWO w Nowym Jorku postawiliśmy w pierwszej kolejności na
historyczne miejsca i jesteśmy z tego wyboru bardzo zadowoleni.
Filadelfia
na pewno nas pozytywnie zaskoczyła i co najważniejsze wypełniliśmy
poważne luki w wiedzy o powstaniu Stanu Zjednoczonych, kraju, w
którym przecież postanowiliśmy na stałe mieszkać. Pewnie jeszcze kiedyś tam wrócimy , zwłaszcza, że przegapiliśmy np. słynne, nawiedzone więzienie, w którym siedział Al Capone :)
#Patricia

























